dagmaraa blog

Twój nowy blog

hm…

5 komentarzy

O kurcze…Szmat czasu od ostatniej notki. Jakoś tak chyba za dużo było wszystkiego, nie było czasu i ochoty pisać o tym. Tak trochę wisiałam w tej rzeczywistości do góry nogami, a teraz chyba już bardziej w pionie jestem. Choć nie wiem, czy pionem można nazwać okres klasy maturalnej. Ciekawe, jak to zrobić, żeby z wszytskiego sie wywiązać, z wszystkim dobrze wypaść, a do tego być zdrowym. O czasie dla siebie nie wspomnę, bo to abstrakcja w tym roku. No dobra udaje mi się robić wolne niedziele, ale z drogiej strony cągle pojawia się światełko:”uważaj na siebie! Szpital”. Dobrze, ze potrafie znaleźć w tym wszystkim równowagę. Bo potrafię. Co prawda kiedy ktoś mnie pyta o życie prywatne, to odpowiadam, ze ja w tym roku zdaję maturę, ale mam nadzieję, że to tylko ten jeden raz:)
Zbieram doświadczenia. Jakoś tak te przykre się odznaczają. To chyba wpływ tego, że wchodzimy w dorosłe życie, wszystko staje się interesowne, a my coraz mniej szczerzy. Kiedyś szłam w kapciach piętro niżej, była wielka przyjaźń, która akurat w tym przypadku nie dorosła i pozostała bezinteresowna. Ale przeraża mnie, że jak potrzebne sa notatki, rozwiązania z fizykii, to tłum ludzi jest koło mnie. A jak nikt niczego ne chce, to pozostaje niewielka garstka. Zabawne…Chyba po prostu stajemy sie dorośli. Dobrze, że ja mam w sobie jeszcze trochę dziecka (chociażby w wyglądzie „bo przeciez ty taka kruszyna jesteś…” :)
No to ruda kruszyna nie poddaje się i idzie do przodu. Przecież, jak śpiewał wielki Artysta „Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy…”

67f5ab10c996bd07292cc1e7c763e1c8,10,19,0

Gdy ruszyć chcesz w najdalszą z dróg
Tam, gdzie nie sięga wzrok
Musisz wziąć oddech i zrobić pierwszy krok

Choć w sercu lęk, nie cofaj się
Tylko tak warto żyć
W chmurach gdzieś lśni twój szczyt
Odważ się i idź

Świat kocha tych, co śmiało idą pod wiatr w nieznaną dal

Gdy ruszyć chcesz w najdalszą z dróg
Tam, gdzie nie, gdzie nie sięga wzrok
Musisz wziąć oddech i zrobić krok

Gdy ruszyć chcesz w tę najdalszą z dróg
Tam, gdzie nie sięga wzrok
Musisz wziąć oddech i zrobić krok

Kiedy ruszyć chcesz

Ja ruszyłam. I ta nieznana dal ciągle rozciąga się przede mną. A jaka ładna i słonczna. Głęboki wdech i biegnę dalej.

_765.jpg

Ostatnio zauważyłam zmiany w sobie. Takie pozytywne. Chyba po prostu przyszła wiosna, wiosna we mnie. I wcale nie potrzeba mi do tego wielkich wydarzeń, uniesień i innych wspaniałych rzeczy. Wiosna zupełnie inna, niż poprzednia, pod względem tego, co dzieje się w moim życiu. Niby teraz nie dzieje się nic. Ale ja jestem inna. Wstaję rano z uśmiechem i mimo wszystkich przeciwności biegnę do przodu. Nie popadam w żadne chandry, dołki i smutki. Szkoda mi życia.

„Oczy otwieram staje się świat,
Muzyka we mnie w muzyce ja,
Nim wielka cisza pochłonie mnie,
Pragnę wyśpiewać, wyśpiewać, że
Trzeba żyć naprawdę, żeby oszukać czas,
Pięknie żyć w zachwycie,
Zycie zdarza się raz.”

To wszystko brzmi jakoś górnolotnie i patetycznie, ale chodzi właśnie o to, że jest zwykłe. I jeszcze jedna rzecz się we mnie zmieniła. Nie uzależniam się już od ludzi, czasem nawet od nich stronię. Nie, nie staję mizantropem i samotnikiem, tylko po prostu nie wypalam się już tak, staram się też miec coś od życia. Może to się wydawac egoistyczne ale nie o to chodzi. Jeśli ktoś nie umie zaakceptować mnie takiej, jaką jestem, to ja nie bede się zmieniać. Poza tym już trochę mnie zmęczyła ta ciągła walka. Chcę odpocząć. Jeżeli ktoś nawet odpoczywać będzie chciał ze mną, to wtedy to będzie prawdziwe. A póki co samej biegam po lesie i jeżdżę co dzień na rowerze. Kiedys byłoby to dla mnie przykre, że sama. A teraz jest to nawet dla mnie pryjemne, bo krokusy i tak i tak kwitną:)

„popłyniemy, tam, gdzie nigdy nikt nie powie słów, co słyszeć już nie chcemy, tam gdzie wieczny spokój płonie”

_7137.jpg

Obowiązkowość i pracowitość jest dobra. Ale bez przesady. Ja już nie umiem wypoczywać, chorować. Wszyscy mi zazdroszczą, że mam w sobie tyle zaparcia i motywacji. A ja im zazdrosze luzu. Ciężko jest to wszystko wypośrodkować.
Ostatnio w ogóle ze mną dzieją się dziwne rzeczy (jaka nowość;/). Chyba jestem przemęczona. Czasami to nawet siebie nie poznaję. Mówię coś, czego wcale nie mam zamiaru powiedzieć, nawet myśli podąrzają w nieodpowiednim kierunku. To chyba ta zima, przynajmniej tak to sobie tłumaczę.
Dobrze, że są jeszcze sny. Niektóre niepotrzebnie się sprawdzają (samochody niestety psują sie w rzeczywistości), ale zawsze podbudowuje mnie jeden sen. Mam go od dzieciństwa, co jakiś czas powraca. Latanie. Piękna rzecz. Ale tez zauważam różnicę. Gdy byłam dzieckiem, to latałam tak po prostu, z radości. Od jakiegoś czasu przed kimś uciekam. I tym właśnie rózni się dzieciństwo, od tego co jest teraz…
A i tak kiedyś bym tak chciała odbić się od ziemi, zostawić wszystko i polecieć…

_13137.jpg

Chciałoby się znać pewne odpowiedzi, zamiat po prostu poczekać. Dać sobie na wstrzymanie, nie wymagać od siebie zbyt wiele. Gdy się siedzi samemu w domu, po zabiegu, to jakoś zapomina się, że szczęściem może być wszystko: filiżanka herbaty, kominek. Wiem, obiecałam sobie, statram się. No ale widać taka już wiewiórcza natura. Bo jak mówił Prosiaczek:”Strasznie trudno jest być dz…dz…dzielnym, kidy jest sie m…m…małym zwierzątkiem”. Ale ja sie wyrobię:) W końcu nie na darmo chodzę po domu śpiewając „Szczęście to ta chwila co trwa niepewna swojej urosy, to zieleń drzew, to dzieci śmiech, słońca zachody i wschody”. Wiem niewiele, bo jeszcze nie pojęłam, że „garść pełna wody” też ale staram sie:) No i czekam z utęsknieniem na tę zieleń drzew. Dobrze, że w „Mieście aniołów” przypomnieli mi, ze Hemingway pisał, ze zawsze przyjdzie wiosna…

_17714.JPG

Tak zaczynać codziennie od nowa, jakbyśmy codziennie zaczynali nową książkę i zagłębiali się w nią, wczytywali. Zaczynam się dokładniej wczytywać, poznawać to, o czym zapomniałam, znowu sie uśmiechać. Jak napisał ostatnio Duszek „wziąć życie w swoje ręce”. Włąściwie to nie jest takie trudne. Trzeba tylko chcieć. A ostatnio coraz bardziej się chce, gdy widzi się, jak życie jest kruche: katastrofa w Katowicach, śmierć ks.Twardowskiego…
A jeśli to moje życie to trzeba zadbać, by było jak najprzyjemniej. Wyjazd do Gdańska, taki typowo babski, z łażeniem po sklepach i wielkim zakupami, możliwy dzięki kochanej mamusi, herbatka (malinowa albo madame butterfly;]) przy palącym sie kominku z książką w ręce. A jeszcze milej jest, kiedy ktoś dba o tę małą wiewióreczkę, sprawia jej przyjemności i po prostu troszczy się o jej uśmiech, za co bardzo dziękuję(„kwiaty w wazonie znów oswojone cicho piją wodę”:]). A w ogóle miło jest, kiedy nie wypowiada się tego słowa na sz… tylko się odpoczywa i nie myśli o niczym. Ale nawet jak znowu powróci czas pracy, nauki, na dworzu już nie bedzie tak pięknie, tylko szaro i brzydko to tez postaram się, by było miło. W końcu dobrą herbatkę mogę sobie zaparzyć w każdej chwili…:)Czego wszystkim tym, którzy czasami tu zaglądają, serdecznie życze:)

_2272.jpg

Mała wiewiórka podniosła się. Nawet wyprostowała i zaczęła znowu iść do przodu. Jak to ona, małymi kroczkami ale zawsze. Boi się wypłynąć na głęboką wodę i pewnie kilka razy się cofnie ale jest w niej wiara, optymizm.Ptrzebuje czasu, duuużo czasu. Ktoś nauczył ją na nowo, jak się uśmiechać. Bez wielkich rzeczy, po prostu dlatego, że pada śnieg, że świeci słońce, że jest pięknie na dworzu, że osiaga sie swoje cele, nawet te drobne np żeby wstać w poniedziałek o 5:30:) I dlatego, że komórka co chwile drży:)
A przede wszystkim, gdy spełnia się marzenie. I to jeszcze w jaki sposób:) Szalona zabawa, uczucie, że jest się księżniczką, radosny taniec:) Nie można zapomniec o białej róży:) Dziękuję.

_10489.jpg

i znowu…

4 komentarzy

Chciałam napisać notkę i przypadkiem zauważyłam, ze dzis ten blog ma swoje trzecie urodziny. Kawałek życia jest tu zapisany. Nie bede podsumowywać, bo to chyba nie ma sensu. Chociaż jak się tak obracam za siebie to moge stwierdzić, że do końca zadowollona nie jestem. Ale to chyba pod wpływem ostatnich wydrzeń. Bo jak patrzę na tę małą wiewiórkę, to chyba jednak radzi sobie i jest nawet z siebie zadowolona. Stara się. Przecież innego wyjścia nie ma.
Jeszcze tylko musi nauczyć sie spokojnie zasypiać.

Bezsenne noce
Zatrzymany czas
Nie mogę zasnąć
Czekam na światło dnia
Bezsenne noce
Nie wiem gdzie teraz jesteś
Zgubiony w swoich szyfrach i w swoich grach
Noc bez końca
Zmarnowane dni
Kolana i łokcie
zdarte aż do krwi
Halucynacje,
w których jesteś kimś zupełnie innym
Noc bez końca
Przenikliwy ból
Nikt nie zadaje go
tak jak Ty
Ze wszystkich zdarzeń,
ze wszystkich swoich ról,
które ukrywają łzy
_6146.JPG

ODWAGI….

7 komentarzy

„Daj nam Boże wiarę,
Wiarę zawsze żywą,
Zdrowie na Święta,
Zdrowie wciąż na Święta
Dla bliskich cierpliwość.
Kolęda płynie z Wysokości,
Kolęda płynie z Wysokości,
Śpiewa na całego,
Śpiewa na całego…”


To tak jeszcze w świątecznym klimacie. Nie mogłam napisać wcześniej, więc tak jeszcze poświatecznie składam życzenia. Przede wszytskim Wiary i Nadzieji, czyli tego, co mi jest tak bardzo potrzebne.
Staram się nie myśleć, nie rozważać, jeść, spać. Staram się. Wiem, rany na sercu, zwłaszcza tym wiewiórczym, jakże przeczulonym, nie goją się szybko. Rehabilitacja potrwa.
A za dwa dni zaczyna się Nowy Rok. Mam nadzieje,że dla wszystkich będzie lepszy. Miniony wydawał mi się najpiękniejszym w życiu. Do czasu. Koniec nierzjemny i troche rzucił zły cień, na to wszystko, co było.
Życzę każdemu, by na nadchodzący rok ustanowił sobie jedenaste przykazanie, którego będzie przstrzegał. Wszystkiego dobrego:*

„To co złe zawsze obok dobrego
Czasem zło czasem dobro zwycięża(…)

Nic nie boli jak ból czyjejś zdrady
Która nigdy nie znika pod blizną (…)

Wiosną auta i tramwaje ciszej
Gdy się kwiecień pochyla nad miastem
Gdy wyśpiewa ptak tak, że usłyszysz
Przykazanie wśród bzu jedenaste

Cóż nad jaśmin i westchnienie wiosny
Kiedy dłonie do siebie się tulą
Co nad pierwsze wiersze miłosne
JEDENASTE TO NIE SPRAWIAJ BÓLU.

Zanim chłopak się spotka z dziewczyną
Żar południa zastygnie nad miastem
I przyniesie spod lasu na rynek
Przykazanie o łzach jedenaste

Jedenaste to zechcieć uwierzyć
Że ktoś umiera z kochania braku
W jedenastym różaniec pacierzy
BY NIKT WOKÓŁ Z MIŁOŚĆI NIE PŁAKŁAŁ

Jesień stroi się w palto ze złota
Kiedy liście fruwają nad miastem
Z dymem ognisk na polach i słotą
Przykazanie śle wiatr jedenaste

Jedenaste z pragnienia się złoży
Kochać sercem i kochać z ufnością
Jedenaste oznaczać też może
NIE ZABIJAJ W KIMŚ DRUGIM MIŁOŚĆI.”

Tu es petrus
_19479.JPG

„Twoja róża ma dla Ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu. Ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jestes odpowiedzialny za twoją różę”

Antoine de Saint Exupery

Rok temu też to tu pisałam. Bałam się, że oswoję i zranię. Ale los bywa przewrotny. Lis mówił Małemu Księciu, że „Kiedy pozwalamy się oswoić musimy liczyć się ze łzami”. Boimy się oswojenia, robimy małe kroczki, powoli się otwieramy. I kiedy już dajemy z siebie wszystko, dajemy coś największego, co możmy dać, przychodzą łzy. To jest takie niesprawiedliwe, ktoś nas oswaja, to on właśnie nas wybiera i o nas zabiega, więc to przecież my powinniśmy powiedzieć „Nie, nie chcę”, a tym czasem my to słyszymy. Wiem, nikt nie mówił, że świat jest sprawiedliwy. I niby wiewiórki są pod ochroną. Nie w tym przypadku.
Teraz okrągły księżyc świeci dokładnie nade mną. Tak jakby chciał mi dać nadzieję. I ta jasna gwiazda. Gwiazda…teraz pozstanie już tylko punktem na niebie? A Kłapouchy? I ta moja bezradnośc wobec siebie. Miało być jak śpiewa Kiljański „forever” i dalej, że możemy to razem zbudować jeśli spróbujemy. Tylko, ze potrzeba szansy. A teraz nawet szans nie ma. Nikt mi ich nie da. I tak jak miałam nadzieje, wiarę. A teraz… Taki motyw „Szklanego człowieka” Myslovitz. I to niezrozumienie. Przecież decydującym argumentem powinna być Miłość.
I tego wszystkiego sobie nie wybaczę.
Chciałabym uciec. Zostawić gdzieś myśłi, serce i schować się. Albo zapaść w zimowy sen i obudzić się za jakiś czas, długi czas.
A w radio grali „Miałeś być” i jeszcze „Dla Ciebie” Myslovitz, jakby dokładnie wiedzieli…

Dla Ciebie
Mógłbym zrobić wszystko
Co zechcesz powiedz tylko
Naprawdę na dużo mnie stać

Dla Ciebie
Mógłbym wszystko zmienić
Mógłbym nawet uwierzyć
Naprawdę na dużo mnie stać

Dla Ciebie
Zrywam polne kwiaty
Szukam tych najrzadszych
Naprawdę na dużo mnie stać

Najchętniej zamknąłbym Cię w klatce
Bo kocham na Ciebie patrzeć
Naprawdę na dużo mnie stać

To wszystko czego chcę
To wszystko czego mi brak
To wszystko czego ja
Nigdy nie będę miał
Otwórz oczy zobacz sam
Przed nami mgła

Dla Ciebie mógłbym zrobić wszystko
Co zechcesz powiedz tylko
Naprawdę na dużo mnie stać

Przez Ciebie wpadłem w głęboką depresję
Już teraz nie wiem kim jestem
Bo naprawdę na dużo mnie stać

To wszystko czego chcę
To wszystko czego mi brak
To wszystko czego ja
Nigdy nie będę miał
Otwórz oczy zobacz sam
Przed nami mgła
Zamykam oczy
Nie chcę widzieć
Nie chcę czuć
Czy to koniec już

TO KONIEC JUŻ
Mały Książę, miałeś rację. Proszę Cię, zabierz mnie tam, zabierz do siebie, do Twgo pięknego świata.

_7713.jpg

Kiedys ta róza była przy wesołej notce…


  • RSS